niedziela, 9 lutego 2014

#1 Dzień, który odmienił moje życie.


 "Nienawidzę szkoły. Ona jest dla mnie niczym piekło. Nie dość że każdy traktuje mnie tam jak śmiecia, nie mam żadnych przyjaciół, to w dodatku mam ogromne problemy z nauką. Aż dziw że udało mi się zdać do VI klasy. Mam dysleksję, która jest u mnie bardzo silna. Przeczytanie jednego zdania zajmuje mi około 2 minut. To okropne. Na całe szczęście za miesiąc zaczynają się wakacje. Wreszcie odpocznę od ludzi, których nienawidzę, od nauczycieli, od nauki, od czytania, od wszystkiego." Tak wtedy myślałam.

 Zaczął się kolejny (nudny w cholerę) dzień szkoły. Wstałam o godzinie 8.00 z wielkim trudem. Zjadłam śniadanie, ubrałam się i byłam w szkole kilka minut przed rozpoczęciem historii, której szczerze nie znoszę.

- Na dzisiejszej lekcji porozmawiamy greckiej mitologii. - oznajmił pan G. Pan G to gruby mężczyzna z siwymi włosami, który uważa że jego przedmiot jest najważniejszy. Nienawidzi mnie odkąd zaczął mnie uczyć. I z wzajemnością.
- Świetnie. Uwielbiam mitologię. -powiedziałam sarkastycznie. Miałam nadzieje że nie usłyszał. A jednak.
- Skoro tak się cieszysz Lauren, może powiesz mi, jak nazywa się grecki bóg mórz i oceanów? - zapytam. Ja jednak nie wiedziałam, więc walnęłam:
- Yyy Zeus?
Klasa zaczęła się ze mnie śmiać, ale spoko, przywykłam. W ogóle nie ogarniam mitologii, ale w sumie po co mi to potrzebne? Ci nieistniejący bogowie. To mi się nie przyda w życiu.
- Zeus to bóg niebios idiotko. Bogiem mórz jest Posejdon. - powiedział do mnie David, chłopak, który stara się jak najbardziej uprzykrzać mi życie.
- Aha fajnie. Może się zamkniesz? - odwarknęłam mu.
- Proszę pana, Lauren odzywa się do mnie w zły sposób.
 Świetnie. Teraz dostanie się mi za to, że on zaczął mnie przezywać. Nawet gdybym powiedziała panu G prawdę, on by mi nie uwierzył. David jest nietykalny, gdyż jest synem dyrektora.
- Lauren, dlaczego źle się odnosisz do kolegi?
- On zaczął. On wyzwał mnie pierwszy.
- Myślisz że ci uwierzę? O nie moja droga. Na przerwie skontaktuje się z twoimi rodzicami.
- Ale...
- Żadnych ale. Za to dostajesz dodatkowo -20 punktów.
 Byłam tak wściekła na nich oboje, że coś 'jakby we mnie wybuchło'. I wtedy wydarzyło się coś dziwnego.  Wszystkie rury w całej sali pękły, cała sala zalała się wodą. Przerażeni uczniowie zaczęli uciekać. Ja stałam tam jak wryta. Co najdziwniejsze-nie byłam ani trochę mokra. Woda mnie omijała. Pan G spojrzał na mnie z miną, jakby chciał mnie zabić:
- Collins, masz natychmiast udać się do dyrektora.
- ALE TO NIE JA! - powiedziałam, choć dobrze wiedziałam, że to moja wina. Tylko nie miałam pojęcia jak to się stało. 

Nie poszłam tam. Bałam się. Uciekłam ze szkoły i pobiegłam nad rzekę. Zawsze w pobliżu wody czuje się lepiej. I wtedy usłyszałam że ktoś za mną powiedział moje imię. To była moja mama.
--------------------------------------------------------------

No więc witam wszystkich na moim blogu. Mam nadzieje że pierwszy rozdział się wam spodobał. Liczę na szczere opinie w komentarzach. Z góry dziękuję. Do następnego posta!

6 komentarzy:

  1. To co zaznacze tutaj podoba mi się najbardziej :

    "Nienawidzę szkoły. Ona jest dla mnie niczym piekło. Nie dość że każdy traktuje mnie tam jak śmiecia, nie mam żadnych przyjaciół, to w dodatku mam ogromne problemy z nauką. Aż dziw że udało mi się zdać do VI klasy. Mam dysleksję, która jest u mnie bardzo silna. Przeczytanie jednego zdania zajmuje mi około 2 minut. To okropne. Na całe szczęście za miesiąc zaczynają się wakacje. Wreszcie odpocznę od ludzi, których nienawidzę, od nauczycieli, od nauki, od czytania, od wszystkiego." Tak wtedy myślałam.

    Zaczął się kolejny (nudny w cholerę) dzień szkoły. Wstałam o godzinie 8.00 z wielkim trudem. Zjadłam śniadanie, ubrałam się i byłam w szkole kilka minut przed rozpoczęciem historii, której szczerze nie znoszę.

    - Na dzisiejszej lekcji porozmawiamy greckiej mitologii. - oznajmił pan G. Pan G to gruby mężczyzna z siwymi włosami, który uważa że jego przedmiot jest najważniejszy. Nienawidzi mnie odkąd zaczął mnie uczyć. I z wzajemnością.
    - Świetnie. Uwielbiam mitologię. -powiedziałam sarkastycznie. Miałam nadzieje że nie usłyszał. A jednak.
    - Skoro tak się cieszysz Lauren, może powiesz mi, jak nazywa się grecki bóg mórz i oceanów? - zapytam. Ja jednak nie wiedziałam, więc walnęłam:
    - Yyy Zeus?
    Klasa zaczęła się ze mnie śmiać, ale spoko, przywykłam. W ogóle nie ogarniam mitologii, ale w sumie po co mi to potrzebne? Ci nieistniejący bogowie. To mi się nie przyda w życiu.
    - Zeus to bóg niebios idiotko. Bogiem mórz jest Posejdon. - powiedział do mnie David, chłopak, który stara się jak najbardziej uprzykrzać mi życie.
    - Aha fajnie. Może się zamkniesz? - odwarknęłam mu.
    - Proszę pana, Lauren odzywa się do mnie w zły sposób.
    Świetnie. Teraz dostanie się mi za to, że on zaczął mnie przezywać. Nawet gdybym powiedziała panu G prawdę, on by mi nie uwierzył. David jest nietykalny, gdyż jest synem dyrektora.
    - Lauren, dlaczego źle się odnosisz do kolegi?
    - On zaczął. On wyzwał mnie pierwszy.
    - Myślisz że ci uwierzę? O nie moja droga. Na przerwie skontaktuje się z twoimi rodzicami.
    - Ale...
    - Żadnych ale. Za to dostajesz dodatkowo -20 punktów.
    Byłam tak wściekła na nich oboje, że coś 'jakby we mnie wybuchło'. I wtedy wydarzyło się coś dziwnego. Wszystkie rury w całej sali pękły, cała sala zalała się wodą. Przerażeni uczniowie zaczęli uciekać. Ja stałam tam jak wryta. Co najdziwniejsze-nie byłam ani trochę mokra. Woda mnie omijała. Pan G spojrzał na mnie z miną, jakby chciał mnie zabić:
    - Collins, masz natychmiast udać się do dyrektora.
    - ALE TO NIE JA! - powiedziałam, choć dobrze wiedziałam, że to moja wina. Tylko nie miałam pojęcia jak to się stało.

    Nie poszłam tam. Bałam się. Uciekłam ze szkoły i pobiegłam nad rzekę. Zawsze w pobliżu wody czuje się lepiej. I wtedy usłyszałam że ktoś za mną powiedział moje imię. To była moja mama.
    To mi się podobało najbardziej ^^
    Świenty rozdział. Masz ładny styl pisania ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny :) Tylko troszkę krótki :> Zapraszam do mnie ------> http://becauseisbestintheend.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaraz poczytam. I dziękuje :) Następny rozdział postaram się napisać dłuższy.

    OdpowiedzUsuń